-Lily!!!!!-ktoś mnie woła?.Lecz zajęta jestem tylko przyjemnym
chłodnym
wiatrem i miękką trawą pod moimi plecami.
Boże jak tu
pięknie pachnie.
A gdzie jestem?Sama nie wiem.Otwieram oczy, no tak jestem na łące.
Skąd się tutaj wzięłam?I skąd wywodzi się to wołanie?
-Lily!!!-Głos staje się coraz bardziej natarczywy.Niech
umilknie,niech przestanie
istnieć.Jest mi przecież tak przyjemnie.
-LILY!!!!!!!-Z niechęcią podnoszę głowę.Kto mnie woła?.Otwieram oczy
i widzę
jak w moją stronę biegnie dość niezwykły chłopak o ziemistej
cerze,długimi
ciemnymi tłustymi włosami i oczami czarnymi jak noc.Zaraz, jeżeli
nigdy go
dotąd nie widziałam to skąd on zna moje imię?Podnoszę się.
Coś jest takiego w tym chłopaku,że chcę do niego podejść.Powoli
wstaję i idę
w jego stronę, tak samo jak on idzie w moją.Zaczynam biec.Jestem
coraz
bliżej.
Wyciągam dłoń.Już prawię dotykam jego i zalega ciemność.
